15 rzeczy których nauczyłam się będąc „pod kreską”

Ostatnie 12 lat mojego życia spedziłam w Londynie, przyjechałam tu mając 18 lat, 300£ w portfelu i głowę pełną marzeń 😉 Początki były mega trudne. £90 za pokój, praca za £20 dniówka  + napiwki, 7 dni w tygodniu żeby wystarczyło na pokój i Oysterke 😉 Oh, aż mnie ciarki przechodzą. Straszne były te pierwsze miesiące, ale tyle czasu potrzebowałam żeby „polepszyć” swój angielski i zacząć pracować w jakimś normalnym miejscu. Mając 20 lat już byłam po ślubie, pierwsza wielka miłość, poźniej dziecko…

file (22)

1. Popaść w długi jest łatwo.
 
Mając 19 lat odkryłam karty kredytowe. Początkowo miałam „mały” limit- £1500 wydałam, spłaciłam i było super. Ale po kilku miesiącach powtarzania tego samego podnieśli mi limit i tak działo się co kilka miesięcy. Gdy miałam 22 lata mój limit wzrósł do £5000. Wtedy wydawało się, że są to darmowe pieniądze i bez osoby, która wybiłaby mi głupie pomysły z głowy, oczywiście wydałam wiekszość. Jak się okazało pod koniec miesiąca, nie miałam takiej sumy aby to spłacić. Doliczyli mi odsetki.
 
W kolejnym miesiącu ponownie wydawałam jak szalona i stwierdziłam, że odsetki nie są jednak takie straszne. Ponownie spłaciłam tylko część długu.
 
Minęło kilka kolejnych miesięcy i ponownie podnieśli mi limit na karcie, a wtedy karta okazała się już niezbędna do życia. Wydałam cały limit ale nadal potrzebowałam pieniędzy, tak więc musiałam wziąść kolejną kartę i następną pożyczkę. Oczywiście nigdzie nie było problemu, by ją otrzymać.
 
Miałam rachunki, chciałam mieć ładne rzeczy i było łatwo 😉
 

 2. Popadnięcie w długi to była moja wina. Cały ten czas patrząc w przeszłość, czy nawet teraz czytając to, co przed chwilą napisałam, to tak, jakbym słyszała siebie z tamtych lat „to banku wina, że dają mi tą kasę”. Nie była. To była tylko i wyłącznie moja wina. Wydałam pieniądze, których nie miałam. Żyłam ponad stan i nie planowałam wydatków. Powodem, dla którego miałam długi był fakt, że podjełam bezsensowne finansowe decyzje i żyłam życiem, które chciałam mieć, a nie życiem, na które zarobiłam. 

3. Ukrywanie się nie sprawi, że długi znikną. Gdy masz długi i ciężko Ci je spłacać, listy zaczynają przychodzić, a telefon nie przestaje dzwonić. Jeśli nie odbierzesz,to zostawią wiadomość na skrzynce, a nawet zadzwonią na domowy. Gdy zmienisz adres zamieszkania znajdą Cię i znowu zaczną wysyłać listy (pamiętaj długi są na Ciebie, nie na adres). Unikając ich, wezmą Cię do sądu i dostaniesz CCJ (County Court Judgement). Chowanie głowy w piasek się nie opłaca. Z długami trzeba się rozprawić. Chowanie i unikanie spłaty robi dodatkowe opłaty i oprocentowanie sprawiając, że cała sytuacja zajmuje więcej czasu, by ją wyprostować. 

4. Dług Cię pożera

 Doprowadziłam się do takiego stanu że jedyne o czym myślałam to długi. Którą kartę mogłabym użyć, aby kupić jedzenie w tym miesiącu? Skąd wziąć chwilówkę, żeby spłacić chwilówkę z zeszłego miesiąca? Ogólnie znalazłam się w „czarnej d*pie”. Budziłam się myśląc, że stukanie do drzwi to napewno komornik, a był to np. listonosz. Bałam się, że osoba czekająca w aucie zaparkowanym po drugiej stronie ulicy czeka, aż wyjde z domu itd. W dzień wypłaty bałam się, że zostanie ona przejęta przez bank czy komornika, pozostawiając mnie bez grosza na rent, rachunki, oysterke, jedzenie… Gdy zaczęłam kontrolować swoje długi nadal o tym myslałam, ale nie musiałam już się martwić. Myslałam raczej o tym, jak wyjście do kina czy restauracji „odbierało” mi te kilka £, które mogłabym przeznaczyć na zakupy spożywcze czy spłacenie czegoś extra z długu. Moje zmartwienia przekształciły się w obsesję,  gdzie chciałam się pozbyć długów jak najszybciej. 5. Powinnam poszukać pomocy wcześniej

file (23)

Najbardziej wnerwia mnie fakt że trzymałam to w tajemnicy. Wstydziłam się. Doprowadziłam się do takiego stanu i wiedziałam, że to moja wina. Tak więc nie mogłam na siebie/swoją głupotę patrzeć. Wydawało mi się, że opowiedzenie komuś o tym sprawi, że będą na mnie patrzeć z góry. Czy powinnam sie tym przejmować? Nie! Może ktoś spojrzał na mnie z góry ale kogo to obchodzi! Interesowało mnie jedynie moje dobro, dobro moich dzieci no i oczywiście Wy kochani 😀 Nie mam czasu, aby zastanawiać się co ktoś o mnie pomyśli i szczerze mówiąc lata mi to bo, mam dużo ważniejsze rzeczy na głowie. Poprosiłam o pomoc organizacje charytatywne, które zajmują się pomocą z wychodzenia z długów. Są niesamowici i gdy myślisz, że już nie jesteś w stanie nic zrobić, pokazują Ci światełko w tunelu.   

Proszę skontaktuj sie z nimi, nawet jeśli nie chcesz im wyjawić swojego imienia czy zapytać o porade „dla przyjaciela”. Są to bardzo mili ludzie którzy udzielają BEZPŁATNYCH porad jak wyjść z długów! Porozmawiaj z ludzmi ze Stepchange (zadzwoń za darmo z domowego na 0800 138 1111) albo odwiedź ich strone i poproś o rozmowę. Możesz też zadzwonić do National Debtline (zadzwoń za darmo z domowego 0808 808 4000 lub na ich stronie skorzystaj z chata zobacz jak mogą Tobie pomóc.) 

6. Każdy musi się poświęcać Kilka lat temu powiedziałam „dość” i przygotowałam prosty plan wydatków. Dotychczas żyłam chwilą. Nigdy nie wiadomo co się stanie jutro, czy wogóle się obudzę. Żyj póki możesz i jak najlepiej. Postanowiłam, że będę sprawdzać swój plan i codziennie się go trzymać. Trwało to może dwa tygodnie, nie zrozum mnie źle, chciałam wyjść z długów. Ale przyjechała siostra, a oni przecież nic nie wiedzieli o mojej sytuacji, tak wiec trzeba się było „pokazać”. I mój plan poszedł w zapomnienie. Dopiero gdy powiedziałam meżowi o moim „planie wyjścia z długów” i po tym jak on się zgodził na cięcia i zmianę stylu życia, zaczeliśmy razem starać się i oszczędzać. Rozmawianie o pieniądzach oraz  posiadanie tego samego celu aby wyjść z długów, sprawiło, że byliśmy na drodze do sukcesu. Skończyły sią bzdurne wakacje w Polsce co 3 miesiące, wypady do kina czy na piwo z kolegami. Przestaliśmy też kupować najnowsze kolekcje ciuchów, bo jeansy z wiosny nadal były ok na jesień czy zimę. Do dziś jesteśmy razem. Razem dążymy do celu, choć ten się zmienił i teraz odkładamy na koncie, a nie żeby kogoś spłacić. 

7. Nawyki musiały się zmienić Musieliśmy się poświęcić, nie było mowy o kontynuowaniu życia w luksusie które oboje lubiliśmy. Podjeliśmy decyzję, że nie będziemy już wydawać kasy na prawo i lewo. Przestaliśmy żyć jak Lewandowscy i ograniczyliśmy wydatki. Na poczatku wszystko zostało „odcięte”. Wszystko oprócz rentu, rachunków i jedzenia uznaliśmy za luksus. Po pewnym czasie gdy doszliśmy „do wprawy” z ograniczonym wydawaniem, przestaliśmy być aż tak drastyczni i pozwoliliśmy sobie na nową parę butów czy jakieś wyjście. Życie w luksusie, wakacje kilka razy w roku plus wypady do Polski było dla nas dotychczas „normalne”,  ale od kiedy staraliśmy się zapanować nad długami, nie było nawet mowy, aby powrócić do „normalności” i zaczeliśmy się przyzwyczajać do nowej „normalności”. Po raz pierwszy zaczeliśmy żyć bez „życia”. Nadal mieliśmy rzeczy, ale nie wydawaliśmy pieniędzy, o ile nie było to niezbędne. Nie wydawaliśmy już pieniędzy na zachcianki.

 8. Potrzebowaliśmy planu B 

file (24)

Ograniczenie wydatków sprawiło, że mieliśmy więcej pieniędzy na spłacenie długów. Zablokowaliśmy wszystkie karty kredytowe (żeby nie kusiło), wszystkie overdraft w koncie także, więc nie mieliśmy opcji „pomocy”. Żyliśmy za to, co zarobiliśmy i drobniakach w skarbonce. Ale co by sie stało, gdyby jedno z nas straciło pracę? Jak byśmy przeżyli bez gwarantowanego dochodu? Do tej pory polegaliśmy na kartach kredytowych czy kredycie na koncie. Wiedzieliśmy, że musimy coś zmienić. Tak zaczęliśmy odkładać na „czarną godzine”. Początkowo było to kilka pi czy £ które przelaliśmy z konta na koniec dnia. Ostatecznie te drobniaki zaczeły formować pokaźną sumę. Zaczęliśmy czuć się pewniej z naszym budżetem i przelewać określoną sumę pieniędzy na konto oszczędnościowe. Oszczędzanie trwało nadal 🙂 Wydawaliśmy więcej na spłacanie długów niż oszczędzaliśmy, ale wiedzieliśmy że potrzebujemy poduszki bezpieczeństwa na wszelki wypadek. 

9. Zarabianie pieniędzy stało się nawykiem! Dotychczas wszystko co robiliśmy z pieniędzmi było spontaniczne. Płaciliśmy rachunki jak pamiętaliśmy, wydawaliśmy jak coś się spodobało – nic dziwnego że wpadliśmy w wielkie G!Teraz wszystko związane z pieniędzmi miało swoje miejsce. Wiedzieliśmy kiedy pieniądze wpłyną na konto, mieliśmy ustawione direct debits i standing orders, wiedzieliśmy gdzie wydajemy każde pi.Nasz domowy budżet nie zmieniał się często, ani też drastycznie ale regularnie. Wszystkie wydatki przechodziły przez system: – Czy tego potrzebuje, czy tylko chcę?- Czy mogę to gdzieś taniej kupić?- Czy mogę dostać cashback a może użyć voucher?– Czy mogę dostać to za darmo? Wiedzieliśmy ile zarabialiśmy, ile wydawaliśmy. Płacenie rachunków było już nawykiem a nie zachcianką 😉 ale nadal nie byłam zadowolona. W dzień pracowałam w „normalnej” pracy, wieczorami zaczełam sprzedawać na Etsy . Pieniądze były powodem, dla którego oddychałam 😉 Chciałam sie pozbyć długów jak najszybciej i szukałam opcji co, gdzie, jak 🙂 Przypadkiem natknęłam sie na program o kuponach w USA i zaczęłam szukać podobnych opcji w UK. Wiedziałam, że to pomoże w spłacie, bądź też w oszczędzaniu. Znalazłam 😀 Całą masę kuponów .OMG dodatkowe £££ oszczędzone. Yupi! 

10. Spłacanie minimalnej kwoty to nie rozwiazanie 

Co brzmi lepiej gdy nie masz kasy? Spłać £80 czy spłać £5? Oczywiście ta mała suma brzmi lepiej, ALE jeśli spłacasz jakąś kartę kredytową, to spłacanie miesięcznego minimum zajmie ci wieki i nigdy nie dojdziesz do £0. Co do mnie nie dochodziło przez kilka miesiecy to to, że spłacając miesieczne minimum, nawet nie spłacałam oprocentowania. Oczywiście byłam z siebie zadowolona, że spłacam ale gdy do mnie dotarło, że „to nic nie daje” i nadal mam spłacić tyle samo, to aż się we mnie zagotowało. Ostatecznie poprosiliśmy o zamrożenie odsetek (nie wszystkie firmy/banki się zgodzą ale nic nie zaszkodzi zapytać). Dopiero teraz zaczeliśmy spłacać naprawdę szybko. 

11. Nawet małe zwycięstwo cieszy! Żyjąc w długach przez dłuższy okres czasu (nawet jak masz długi tylko chwilowo) spłacenie ich wydaje się niemożliwe.Przez długi okres czasu życie na kredyt, było jedyną opcją jaka znałam. Wydawanie pieniędzy, które nie były moje, stało się nawykiem, tak więc spłacenie tego i życie na poziomie wydawało sie niemożliwe. Gdy patrzyłam na moje/nasze długi zsumowane, aż mnie ciarki przechodziły. Po zapłaceniu rachunków to co zostało nie było wystarczające, aby ruszyć tą mega sumę. Za każdym razem gdy o tym pomyślałam czułam się przytłoczona i wydawało mi się, że nigdy tego nie spłace, że jest to niemożliwe. Dlatego podeszliśmy do tego inaczej! Skoncentrowaliśmy się na jednym długu. Wszystkie inne spłacaliśmy tylko minimum, ale ten jeden był spłacany na maxa, ile tylko mogliśmy, aż nagle SPŁACILIŚMY! Nawet nie macie pojęcia, jak dobrze się wtedy czułam, omg wspaniale! Chciałam to zrobić jeszcze raz, jak naszybciej. Wybrałam kolejny mały dług i zaczeliśmy spłacać. Boom spłacony, nastepny i nastepny … aż doszliśmy do tego największego i wiecie co, ten też spłaciliśmy! Spłacenie tego najmniejszego długu dało mi kopa do działania. Czułam, że mogę osiągnąć wszystko! 

12. Spłacenie długu potrwa jakiś czas Słyszeliście kiedyś takie pierdoły (złagodzone słowo)

 NIE! Po pierwsze NIGDY nie płać za poradę jak spłacić długi, po drugie jeśli coś brzmi zbyt pięknie NIE JEST PRAWDZIWE! Nie ważne jak bardzo chciałabym żeby to było prawdziwe , ile stron i ksiażek przeczytałam o tym, jak szybko spłacić długi. NIE MA OPCJI szybkiego spłacenia. Jedynie ciężka praca i determinacja. Nie spłacisz tego w ciągu nocy, ale w ciągu nocy możesz podbudować swoją chęć do walki o spłatę.

 13. Szukaj pozytywu w negatywnych rzeczach Popadnięcie w długi prawie nas zrujnowało. Było powodem do kłótni, do wyrzeczeń. Co drugi dzień mieliśmy zupę na obiad. Sprawiło, że nie chciało mi się wstawać z lóżka. Ale tym samym był to powód przez który zaczełam żyć! Dorosłam! Spędzałam czas z dziećmi bawiąc się z nimi, a nie kupując im kolejną mega drogą zabawke. Jeśli miałabym zrobić to jeszcze raz – nie zrozum mnie źle, nie chciałabym być jeszcze raz w długach, ale nauczyło mnie to wiele i w pewnym stopniu jestem za to wdzięczna. Dzieki temu stałam sie elastyczna, , sprawiło że przestałam oceniać ludzi, zaczełam z nimi rozmawiać, negocjować, stałam się głodna sukcesu. Moją „misją” stała się pomoc innym, bo skoro ja mogłam, Wy też możecie. Skoro mi sie udało, Wy też dacie rade. Skoro ja mam, Wy też możecie mieć! 

14. Długi są chwilowe! Wspaniałą wiadomością dla tych co mają długi czy problemy finansowe jest to, że jest światełko w tunelu. Długi są jak tunel. Jest ciemno i ciężko, ale nie trwa to wiecznie i po każdej racie możemy nabrać więcej powietrza i unieść głowę wyżej. 

15. Spłacenie długów JEST MOŻLIWE! Długi nie są z nami wiecznie. Ostatecznie spłaciliśmy ostatnią ratę i aż podskoczyliśmy z radości. Po tym wszystkim zaczyna się nowe życie, gdzie wszystkie zarobione pieniądze są nasze. Możemy z nimi zrobić co chcemy. Wydać, a nawet pływać jak Sknerus McKwacz